piątek, 14 lipca 2017

Goście, goście...

Jeśli jesteście ciekawi, co u Nas, przyznam szczerze, że już dawno nie byliśmy sami, we dwoje. Ale to nic, jak to mówią 'gość w dom, Bóg w dom', czy jakoś tak. Szymek, póki co, jest rekordzistą, właśnie mija dwa tygodnie, jak jest z nami. Jednak, to nie jedyna osoba, która nas aktualnie odwiedza. Przyjechały do nas też dziewczyny- Emilka i Julka. Obie są tak piękne, że nazywam je swoimi modelkami, a ja wypadam przy nich bardzo blado, dosłownie i w przenośni. Gdzie tylko się ze mną pojawią, przyciągają wzrok, czy to w kawiarni, czy na plaży. Jutro już wszyscy jadą do domu, więc zostaniemy sami. Będziemy chodzić na romantyczne randki, tylko kto nam będzie robił zdjęcia?

Teraz zbieramy się do Mielna, więc wkrótce relacja z najbardziej imprezowej nadmorskiej miejscówy. Haha, dobrze, że mamy odpowiednie towarzystwo na takie party, bo inaczej czulibyśmy się tam pewnie staro, a najprawdopodobniej zamiast do klubu, poszlibyśmy na coś do jedzenia. 

Zobaczcie, jakie mamy ładne zdjęcia z plaży. Jako że pogoda jest tu bardzo zmienna, jedno z naszych wyjść zakończyło się w kawiarni na pysznych lodach, drugie zaś się powiodło, a efekty możecie zobaczyć sami.

PS Ładne mam modelki?




poniedziałek, 10 lipca 2017

Wielkie zmiany na nowej drodze życia

Nie pisałam od marca. Jednak, nie bez powodu, w końcu raz w życiu wychodzi się za mąż (przeważnie). Oczywiście, koniec roku niczym mnie nie zaskoczył, poza tym, że oprócz studiów, pisania pracy magisterskiej i korepetycji, miałam na głowie jeszcze pracę w Helen Doron i organizację wesela. Na szczęście i nieszczęście jest już po wszystkim. Na szczęście, bo było naprawdę bardzo dużo roboty i zabawy z tym wszystkim, na nieszczęście-bo nasze wesele (o tym może wkrótce osobny post) to była jedna z lepszych imprez, na jakiej w życiu byłam, na dodatek był to mój ostatni rok studiów w trybie stacjonarnym i ostatni, przed kolejnymi nieznanymi nam dotąd wyzwaniami, rok w Rzeszowie. Co prawda, teraz nie zmieni się wiele. Dokończę anglistykę, tyle że zaocznie, a pracować będę nadal w HD, tu, w Kołobrzegu. Póki co, mam wolne, więc staram się odpoczywać, a większość czasu spędzam na 'wiciu gniazdka' i rozpoznaniu okolicy. Codziennie spaceruję nad morze, robię dobre jedzenie, a w weekendy staramy się spędzać cały czas wspólnie, możliwie poza Kołobrzegiem. Jest fajnie! #chill



niedziela, 5 marca 2017

Nowości w mojej biblioteczce dla najmłodszych, czyli zakupy w tk maxxie

Wiem, że miało być o łatwych do wykonania pomocach naukowych, ale ponieważ ostatnio przeprowadzamy Kamila do Kołobrzegu, zwyczajnie się nie wyrobiłam, część moich pomocy jest w domu, część w szkole, a że do obu tych miejsc wpadam równie szybko jak z nich wypadam - nie ogarnęłam jeszcze spójnego planu na zdjęcia i pomysłu na wpis. Do rzeczy! 

Muszę się pochwalić nowymi książeczkami, które kupiłam dziś w tk maxxie, przy okazji zakupu butów dla Kamila. Od jakiegoś czasu nie omijam półek, na których w tym sklepie stoją anglojęzyczne książeczki. Powód jest prosty - są to oryginalne materiały na zajęcia, a dodatkowo- wcale nie drogie! Zobaczcie sami:

1. Big and Small - książeczka, w której w ciekawy sposób przedstawiono podstawowe przeciwieństwa na przykładzie zwierzątek. Cena: 16 zł. Oto i ona: 







2. 6 First Word Books for Girls - 6 ślicznych książeczek, a na dodatek solidnych i o bardzo grubych kartkach, w których dzieciaki mogą zobaczyć podstawowe słówka z najbliższych im kategorii. Tę książeczkę akurat kupiłam na prezent, choć gdyby były dwie, jedną podarowałabym sama sobie; ). Cena: 19 zł. Zobaczcie:




piątek, 17 lutego 2017

Level C1 i co dalej? Jak rozwijać się, będąc już zaawansowanym użytkownikiem języka?


Myślę, że będąc na poziomie C1  jakiegokolwiek języka, zastanawiamy się często- co dalej? Choć zdarza się, że czytamy teksty i wciąż pojawiają się słówka których nie rozumiemy, czy nowe zwroty lub idiomy, to jednak podręczniki do gramatyki okazują się już być za proste, a większość kursowych książek już niewiele nam daje. No, chyba że studiuje się filologie, to do C2 jest jeszcze co robić.

Czy się studiuje filologie czy też nie, naturalnym jest fakt, że potrzebujemy dalszego rozwoju językowego. W jaki sposób, wobec tego, zabrać się do dalszej nauki języka lub utrwalenia tego, co już znamy? Jeśli kogoś stać, najlepiej bardzo dużo podróżować i rozmawiać z locals'ami lub poświęcić wszystko i zamieszkać i zacząć pracować zagranicą. Jeśli jednak w kraju trzyma nas fajna praca, niegorsza rodzina i po prostu nie zamierzamy się stąd wyprowadzać, a na podróże brakuje czasu lub pieniędzy, są inne sposoby na dążenie do językowej perfekcji. A oto i one:

1. Oczywiście filmy, seriale i piosenki. Wiem, że ostatnio coraz ciężej jest znaleźć w sieci dobre filmy i seriale z napisami, a z napisami angielskimi to już nie lada wyzwanie. Szczęśliwie, ja znalazłam niedawno stronkę, na której są dostępne filmy i seriale po angielsku z angielskimi serialami. Ostatnio oglądałam pierwszą serię 'Victorii' - polecam. Link do tej strony jest tu.
Co do piosenek, polecam stronkę, która wypłynęła stosunkowo niedawno, na której można pobawić się w karaoke, w którym należy dodatkowo uzupełniać tekst - lyricstraining.

2. Książki, bo one zawsze rozwijają, a po przeczytaniu angielskiej wersji 'Gwiezdnego pyłu' na wakacjach, stwierdzam, że czytanie fajnych książek po angielsku nie tylko ubogaca zasób naszych słów, ale też nasze wypowiedzi czyni po prostu ładniejszymi. Jeśli czytamy w oryginale, to mówimy ładniej i myślimy w nieco szerszej perspektywie. Jeśli chodzi o tytuły, to proponuję czytać to, co lubimy czytać też w języku polskim. Nieważne, czy będzie to Agatha Christie, Cecelia Ahern, czy E.L. James- autorka 50-ciu twarzy Greya. Choć, ekhem, ta ostatnia może się okazać najmniej rozwijająca w jakimkolwiek języku. Większość swoich zakupiłam w szmateksie, a cena żadnej z nich nie przekroczyła pięciu złotych. Można też znaleźć na necie wiele darmowych ebook'ów.

3. Kanały na youtube lub dużo wartościowsze krótkie filmiki na vimeo - tam jest sporo dobrych nagrań, w których można się osłuchać różnych odmian angielskiego, czy innych języków. Jakie? Pomyślcie podobnie jak w przypadku książek, o tym, co Was interesuje. Jeśli moda- szukajcie kanałów o modzie po angielsku. Jest tego multum, a myślę, że jeśli interesują Was dziedziny takie jak kultura, technika, medycyna, czy edukacja, to filmiki z zagranicy mogą przedstawiać coś jeszcze bardziej interesującego i odkrywczego niż polskie kanały.

4. Pinterest! Moje ulubione miejsce w sieci do przeglądania obrazków. A ponieważ często poszukuję inspiracji do uczenia i pin'uję takowe, na stronie głównej pojawiają mi się zawsze jakieś ciekawe tablice do nauki angielskiego. I muszę przyznać, że ich poziom jest często naprawdę imponujący, a forma bardzo przystępna, bo obrazki są bardzo ładnie przedstawione. Jeden z nich wstawiłam na górze. :)

PS Niedługo ma się pojawić serialowa wersja Ani z Zielonego Wzgórza. Ja się nie mogę doczekać, a Wy?

środa, 15 lutego 2017

Fajne i tanie repetytorium do gramatyki, z biedronki...


...a dokładniej repetytorium, w którym niezwykle dokładnie są opisane wszystkie czasy języka angielskiego, a także ich użycie w różnych konstrukcjach gramatycznych. Książkę tą zakupiłam w Biedronce za 9,99zł!! Repetytorium wydał EDGARD, któremu jakoś ufam, miałam z tego wydawnictwa już książki i do angielskiego, i do hiszpańskiego, każdorazowo się sprawdziły. Jeszcze do końca tygodnia Biedronka wyprzedaje dużo przecenionych ciekawych pozycji, także tych powiązanych z angielskim, warto się wybrać!

Dlaczego uważam, że to repetytorium jest dobre?
- każdy czas jest opisany osobno, niezwykle dokładnie; do każdego rozdziału jest bardzo dużo ćwiczeń - to po pierwsze;
- po drugie, może służyć zarówno mocnemu szóstoklasiście, jak i bardzo przeciętnemu licealiście- do powtórki przed maturą;
- po trzecie, uważam, że poznanie gramatyki jest niezbędne do komunikatywnego porozumiewania się w obcym języku, choć wiele razy słyszałam od rodziców moich uczniów, cytuję 'gramatyki nie musi znać, ważne, żeby się potrafił dogadać'; a ja się będę upierać, że gramatykę znać warto, żeby nasza komunikacja była płynna, łatwa i przyjemna;
- po czwarte, uczenie się gramatyki kojarzy mi się trochę z nauką schematów obliczeń z matmy, a umysł się przy tym gimnastykuje, co wychodzi mu na dobre ;).

Przechodząc do zawartości repetytorium, jak już wspomniałam każdy kolejny rozdział jest poświęcony innemu czasowi języka angielskiego. Co bardzo mi się spodobało, to fakt, że czasy są zauważane w różnych konstrukcjach gramatycznych, a więc uczeń nie musi przerabiać osobno past simple, II conditional, czy dajmy na to passive voice, bo wszystkie te zagadnienia są zebrane w jednym dziale. Na samym końcu książki jest powtórka dotycząca czasów: przyszłych, przeszłych i teraźniejszych; klucz odpowiedzi i dwa testy podsumowujące.

środa, 25 stycznia 2017

Nowe wyzwania w nadchodzącym semestrze, czyli o poszukiwaniu podcastów i historyjek

(http://www.storynory.com/2016/09/15/fox-and-the-crow/)

Cześć! Dziś będzie znowu językowo, ale tym razem bardziej metodycznie niż językoznawczo. Otóż, uczenie jest ciekawe, o ile się ma motywację. A żeby ją mieć, to trzeba się rozwijać, więc postanowiłam stawić czoła wyzwaniu, tworząc poniekąd swój autorski plan nauki dla jednego z moich uczniów na ten rok. A pomogła mi w tym mama ucznia, która zapytała, czy nie byłoby warto codziennie czegoś słuchać, a może jakieś radio/podcast, a może kanał na youtube'ie. Ha! O ile dorosłemu łatwo jest znaleźć ulubiony kanał na youtube'ie dedykowany konkretnym zainteresowaniom, o tyle coś dla dzieci odszukać trudno. Bo powinno być spójne, nagrane tempem dostosowanym do ucznia, bezbłędnym angielskim, a dodatkowo musi być to coś co wciąga, czyli najlepiej, żeby było historyjką. Szukałam, szukałam i znalazłam! Choć zeszło mi dość długo, bo najpierw bujałam się po stronkach typu learnenglishkids, które historyjki owszem mają, ale nie do końca takie, o jakie mi chodziło. Tym bardziej, że sam zainteresowany (czyt. uczeń) powiedział, że woli słuchać niż oglądać. No to mam! Na jakimś przypadkowo znalezionym forum kobieta polecała dwie stronki, jedna odpadła w przedbiegach - to historyjki-klasyki, ale nie ma do nich transkrypcji, druga - nagrania, historyjki, wierszyki czytane przez uzdolnioną aktorsko angielkę, a do tego treść zapisana tuż pod nagraniem! Rewelacja. No właśnie, tylko co dalej? Cała praca przede mną. Nagrania są, transkrypcje też, ale co, jeśli dziecko nie zrozumie wszystkiego podczas słuchania? A nie zrozumie na pewno. W takim razie, trzeba będzie wspomóc się ćwiczeniami, w których będą użyte słówka i struktury gramatyczne z danego nagrania. Wymyślanie takich ćwiczeń może być fajną przygodą, a stronkę sprawdźcie sami, ja się jaram!

(: check this out → http://www.storynory.com/

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Smog jako blended word, czyli szczypta językoznawstwa

Gdy zaczynałam studiować anglistykę, myślałam, że będą to po prostu studia, które należy skończyć. Dość szybko jednak okazało się, że wybór kierunku był strzałem w dziesiątkę, i to nie dlatego, że przydadzą mi się do pracy i dzięki temu wykształceniu mogę uczyć, ale dlatego, że naprawdę polubiłam angielski, i to nie tylko ten praktyczny. Zaczynając studia nieszczególnie byłam też świadoma, czym jest językoznawstwo. Przy okazji wyboru seminarium licencjackiego okazało się, że jest to naprawdę wciągająca i ciekawa dyscyplina. Nie zdawałam sobie sprawy, że to, co interesowało mnie już dawniej, to, że z łatwością uczyłam się pewnych struktur języka, bo były do siebie podobne, to, skąd wzięły się różne słowa i jak są zbudowane, to wszystko to nic innego jak tylko różne dziedziny językoznawstwa. To tak tytułem wstępu.



Jako że najczęściej pojawiającym się tematem w mediach społecznościowych, obok wycieczki Petru, jest smog, postanowiłam Wam rzucić światło na to, skąd wzięło się to słowo. Otóż, smog, to nic innego jak - blending -. Czym zatem jest blending? To proces słowotwórczy, w którym słowa tworzy się poprzez kombinację części dwóch lub więcej innych słów. Dodatkowo, nowo powstałe słowo znaczenie ma również niejako podwójne, bo jest połączeniem znaczeń słów wyjściowych. W taki oto sposób powstało słówko smog:

smoke + fog -> smog

No i mamy! dym plus mgła dało smog. Znaczenie się zgadza, prawda?



Smog to tylko jedno z wielu w ten sposób powstałych słów. Inne przykłady to:

motor + hotel -> motel
cybernetic + organism -> cyborg
web + seminar -> webinar
breakfast + lunch -> brunch

Jak widać, przykłady stanowią słowa nowe, powstałe stosunkowo niedawno. Dodatkowo, wszystkie przykładowe słowa są raczej międzynarodowe i wydają się zrozumiałe dla każdego. Takich słów jest oczywiście znacznie więcej, podobnie jak procesów słowotwórczych...